niedziela, 20 marca 2011

Rodzinnie i słodko :)

W ten weekend nadrabiamy towarzyskie zaległości. Wczoraj całą trójką byliśmy u Justynki i  Marcina, a dziś wybieramy się do Michała i Emilki. A że nie wypada przyjść do kogoś z "pustymi" rękami, upiekliśmy nasze sprawdzone już przepyszne bułeczki. Tym razem zamiast cukru waniliowego, dołożyliśmy (z Franusiem) cukier migdałowy - taka wariacja na temat jagodzianek :).

czwartek, 17 marca 2011

Wiosna tuż, tuż

Do niedawna, z niechęcią patrzyłam na kwiaty robione z bibuły... Te na zdjęciach, wykonywaliśmy podczas dodatkowych zajęć plastycznych, w szkole, w której uczę. W tajniki wykonywania kwiatów z krepiny wprowadziły nas przemiłe Panie zaprzyjaźnione z Naszą Szkołą :). Było bardzo sympatycznie i wszyscy mogliśmy się nauczyć czegoś zupełnie nowego i już więcej nie traktować papierowych kwiatów z lekką pogardą ;)


piątek, 11 marca 2011

Jagodzianki i coś jeszcze...

Jutro po sąsiedzku odwiedzą nas  Kasia z Przemkiem i Małym Ludzikem (jeszcze nie znamy imienia, ale wiemy, że będzie to dziewczynka :)). W związku z tym postanowiłam, zrobić coś, na co jeszcze niedawno bym się nie odważyła... upiekłam jagodzianki!  W moim przepisie zwykłe mleko zastąpiłam zmodyfikowanym, a biały cukier, zamieniłam na brązowy. W miejsce kruszonki, spadł deszcz brązowego cukru :)
Nawet całkiem smaczne, mniam, mniam :)

A na dokładkę jeszcze chleb, tym razem ze słonecznikiem...według już sprawdzonego przepisu, z bloga Liski
Tym razem połączyłam żytnią mąkę chlebową z mąką pszenną w proporcjach 1:2.
Powiem tylko tyle, nawet najprostszy domowy chleb, jest nieporównywalnie lepszy niż najlepszy i najdroższy kupiony  w piekarni. Na razie koniec kulinarnych eksperymentów w Niecodzienniku.

czwartek, 10 marca 2011

Przepyszne pszenne bułeczki


Franuś choruje. Jesteśmy uwięzieni w domu, więc postanowiliśmy zrobić na kolację coś naprawdę przepysznego. Jak zwykle nieoceniony stał się  nasz ulubiony kulinarny blog, a w nim przepis na pszenne bułeczki.
My nasze wypieki, zrobiliśmy z mlekiem modyfikowanym (które pija Franio) i posypaliśmy słonecznikiem.
Super smakowały z borówkowym dżemem, który dostaliśmy w prezencie :)
Naprawdę przepyszne!

środa, 9 marca 2011

Czasem Mimi, czasem Koko

Uszyłam pierwszego w życiu misia!!. Franio mówi na niego wymiennie Mimi i Koko...
Kolorową kołderkę, zwaną też patchworkiem, na której siedzą Franiowe misie uszyłam podczas studiów w Krakowskiej Szkole Projektowania Ubioru, a mimo to wciąż jest w użyciu.

piątek, 4 marca 2011

Pierwsze Dzieło Franka!


Dwa dni temu Franio "popełnił" swoje Pierwsze Rysunkowe Dzieło... 
rysował, kreślił, gryzmolił, po czym zaczął ochoczo gryźć niebieską kredkę, którą wcześniej rysował...
 No cóż na razie przejawia większe zainteresowanie komputerami, telefonami 
i innym zmechanizowanym sprzętem niż jakimś tam rysowaniem ;)